Roman Szymański mistrzem FEN!

To był wieczór fantastycznych walk, spektakularnych akcji i sensacyjnych rozstrzygnięć! W wypełnionej do ostatniego miejsca hali Torwar kibice obejrzeli zdecydowanie najlepszą galę w historii federacji Fight Exclusive Night.

Zaczęło się od ciężkiego nokautu w drugiej walce karty wstępnej. Adrian Błeszyński w drugiej rundzie idealnie trafił lewym sierpowym Tomasza Lepiarskiego, który bezwładnie runął na matę ringu i długo nie mógł dojść do siebie.

Porażką zakończyła się debiutancka walka Alana Kwiecińskiego w zawodowym MMA. Były uczestnik popularnego programu „Warsaw Shore – Ekipa z Warszawy” długo dzielnie odpierał ataki niewiele bardziej doświadczonego Michała Miłka, ale pod koniec trzeciej rundy nie zdołał obronić się przed balachą i było po walce.

W ostatnim starciu undercard, jedynym w tej części gali stoczonym w formule K-1, Iwona Nieroda pewnie pokonała Judytę Niepogodę.

Na rozpoczęcie transmitowanej już w telewizji Polsat Sport i na platformie Ipla.tv karty głównej Sebastian Kotwica i Bartłomiej Kopera zafundowali publiczności świetny spektakl, w którym pierwszy akt należał do zawodnika Zenitha Vera FC Łódź, w drugim inicjatywę przejął fighter ze Szkoły Walki Drwala, a w trzecim dzięki minimalnej przewadze szalę zwycięstwa przechylił na swoją korzyści łodzianin. To siódme zwycięstwo na koncie i piąte z rzędu odniesione przez tego 23-letniego wojownika.

Czwarte zwycięstwo w zawodowej karierze zapisał na swoim koncie Marcin Szreder. 39-letni kickbokser warszawskiego klubu Palestra dominował we wszystkich rundach – nieustannie atakował Turka Aytaka Yahsiego potężnymi ciosami i kopnięciami, próbując zakończyć walkę przed czasem – ostatecznie jednomyślną decyzją sędziów pokonał młodszego od siebie o 9 lat rywala na punkty.

Dość sensacyjnie zakończyła się walka Rafała Haratyka z Marcinem Naruszczką. Reprezentant Daas Berserkers Team Bielsko-Biała, którego za kilka tygodni czeka walka o pas południowoafrykańskiej federacji EFC, już w połowie drugiej rundy musiał pogodzić się z technicznym nokautem – Naruszczka potężnym prawym sierpowym posłał go na deski i serią ciosów dokonał dzieła zniszczenia!

Występu na gali FEN 11 Warsaw Time do udanych nie może zaliczyć również Arkadiusz Wrzosek. Mimo że eksperci przed walką z Niko Falinem wskazywali jego jako pewniaka do zwycięstwa, to właśnie on poczuł gorycz porażki. Zaczął dobrze, od agresywnych ataków w pierwszej rundzie, ale w dwóch kolejnych przewaga doświadczonego Niemca stopniowo rosła. Sędziowie po trzech rundach ogłosili remis i dla rozstrzygnięcia pojedynku potrzebna była dodatkowa runda, w której doświadczony i bardziej wytrzymały Falin już przez cały czas kontrolował sytuację.

34. zwycięstwo w karierze odniósł tego wieczora Tomasz Sarara, który jednogłośnie na punkty pokonał Słowaka Ivana Bartka. Polak, dla którego była to pierwsza walka po długiej przerwie spowodowanej operacją, systematycznie trafiał przeciwnika mocnymi ciosami i kopnięciami, jednocześnie skutecznie broniąc się przed jego atakami.

W kolejnym starciu spełniły się prognozy Pawła Żelazowskiego, który przed walką przewidywał, iż nie potrwa ona pełnych trzech rund. Ale chyba nawet on sam nie przypuszczał, że uda mu się pokonać Alberta Odzimkowskiego już w 53. sekundzie tego starcia! Załamany Odzimkowski długo nie mógł uwierzyć, że sprowadzony do parteru rywal zdołał balachą zmusić go do poddania się.

Jeszcze szybciej walkę z Akopem Szostakiem zakończył Tyberiusz Kowalczyk. Po początkowej wymianie szybkich ciosów potężny fighter z Legnicy trafił niewiele lżejszego od siebie rywala z Warszawy kolanem w głowę i zasypał gradem piekielnie mocnych ciosów, po których sędzia zdecydował się przerwać walkę już w 47. sekundzie.

Walka wieczoru o pas mistrzowski była widowiskiem godnym swego wyjątkowego statusu. Przez 5 rund Roman Szymański i Marian Ziółkowski toczyli wyrównany, morderczy bój, popisując się świetnymi akcjami zarówno w stójce, jak i w parterze. Pierwsze trzy rundy dla Szymańskiego, który po początkowym wzajemnym badaniu się obu pretedentów do tytułu mistrzowskiego ruszył do ataku, popisując się m.in. kilkoma efektownymi opaleniami Ziółkowskiego. Czwarta runda najbardziej wyrównana, w piątej zaś dominacja warszawianina, który usiłował kolanami na korpus i ciosami na głowę zakończyć walkę przed czasem. Ten zryw nie wystarczył jednak do tego, aby tego wieczora pas pozostał w stolicy. Po kończącym walkę gongu wszyscy sędziowie punktowali na korzyść fightera Poznańskiej Akademii Linke Gold Team, który odniósł ósme zwycięstwo z rzędu i zasłużenie zdobył tytuł mistrzowski federacji FEN w kategorii lekkiej!

Galę FE 11 Warsaw Time  zamknęła pożegnalna walka Igora Kołacina, w której naprzeciwko niego stanął Krzysztof Pietraszek. Przywitany przez warszawską publiczność głośnymi brawami 41-letni weteran polskich sportów walki samego początku raz za razem nacierał na zawodnika Elite MMA Ełk, który zaledwie dzień wcześniej wziął zastępstwo za Ukraińca Konstantina Shonyę. Starcie zakończyło się już po pierwszej rundzie, ponieważ Pietraszek po przerwie nie zdecydował się kontynuować walki.

FEN